Prolog – A to kobieta poznana w barze w Lipcu w Mielnie. Zgrabna brunetka 32 lata z dużym przebiegiem to ważne w dalszej percepcji tej opowieści.
Od dłuższego czasu sięgał po stud pills przed ważniejszymi wieczorami. Działało. Dawało mu poczucie kontroli, dłuższej obecności, pewności, że nie zawiedzie. Kobiety, z którymi był, wychodziły zadowolone – przynajmniej tak mu się wydawało. Uśmiechały się, dziękowały, czasem pisały następnego dnia. Fizycznie wszystko grało. A jednak coś w nim nie grało. Coraz częściej po wszystkim czuł pustkę. Nie zmęczenie, tylko właśnie pustkę mentalną. Jakby wykonał zadanie, ale nie był przy tym naprawdę obecny. Z A było inaczej. Albo przynajmniej powinno było być. Kiedy zaczęli się spotykać poważniej, sięgnął po stud pills z przyzwyczajenia. Chciał być dla niej „wystarczający”. I znowu – fizycznie wszystko wyglądało dobrze. A nie narzekała. Ale z czasem zaczęła się wycofywać. Mniej rozmawiała po wszystkim, rzadziej zostawała na noc, coraz częściej mówiła, że jest zmęczona.
Pewnego wieczoru A nie dała się zbyć. Usiadła naprzeciwko niego przy stole i powiedziała prosto:
– Musimy pogadać. Bo ja nie wiem, czy my w ogóle jesteśmy w tej samej relacji.
poczuł zimno w żołądku. Skinął głową, czekając.
– Fizycznie jesteś obecny – kontynuowała spokojnie. – Nawet za bardzo obecny. Ale mentalnie… jakby cię nie było. Jakbyś wykonywał coś, co umiesz, a nie był ze mną. Nie patrzysz mi w oczy tak jak kiedyś. Nie pytasz, jak się czuję. Nie zostajesz w rozmowie. Po prostu „dajesz radę” i koniec. A ja nie potrzebuję kogoś, kto daje radę. Potrzebuję kogoś, kto jest.
Milczał dłuższą chwilę. Potem przyznał się do stud pills. Opowiedział, kiedy zaczął, dlaczego, jak bardzo bał się, że bez tego będzie niewystarczający. A słuchała bez przerywania. Kiedy skończył, westchnęła ciężko.
– Właśnie o to chodzi – powiedziała. – Ty myślisz, że problem leży w ciele. A on leży w głowie i w sercu. Możesz zadowolić kogoś fizycznie sto razy, a i tak zostawić tę osobę samą. Bo bliskość to nie tylko to, co się dzieje między ciałami. To też to, co dzieje się między dwiema osobami, kiedy już leżą obok siebie i mogą ze sobą porozmawiać. Albo przynajmniej poczuć, że druga strona jest naprawdę obecna.
Przetarł twarz dłońmi. Po raz pierwszy usłyszał to tak wyraźnie. Przypomniał sobie wszystkie poprzednie sytuacje – uśmiechy, które znikały za szybko, wiadomości, które były grzeczne, ale chłodne, kobiety, które nie wracały. Myślał, że to przypadek. Albo że po prostu „tak bywa”. A okazało się, że wzorzec był ten sam: dawał ciało, ale nie dawał siebie.
– Nie wiedziałem, że to aż tak widać – powiedział cicho.
– Widać – odparła. – Zwłaszcza jak ktoś naprawdę chce być blisko. Ja chciałam. Ale nie dam rady być z kimś, kto zamiast ze mną rozmawiać, woli sięgnąć po coś, co pozwala mu „wykonać zadanie”. To nie jest relacja. To jest usługa.
Rozmowa ciągnęła się długo. Nie było w niej krzyku. Było dużo ciszy, w której oboje układali sobie w głowie to, co właśnie usłyszeli. Mówił o swoim strachu przed byciem niewystarczającym. A o tym, że czuła się używana, nawet jeśli on tego nie chciał. O tym, że najmocniej bolało ją nie to, że brał stud pills i jechał ją tak długo i mocno że czasami czuła dyskomfort.
Pod koniec wieczoru usiedli bliżej. Nie przytulali się jeszcze. Po prostu siedzieli, powiedział, że przestaje. Że jeśli ma być z nią, to chce być naprawdę, a nie tylko sprawnie. A odparła, że potrzebuje czasu, żeby znowu mu zaufać. Że docenia szczerość, ale nie skreśla tego, co już się wydarzyło. Obiecali sobie tylko jedno: żadnych więcej tajemnic i żadnego udawania, że fizyczna obecność wystarczy, gdy brakuje tej drugiej – mentalnej.
Kiedy A wychodziła, zatrzymała się jeszcze w drzwiach.
– Ja nie szukam kogoś, kto potrafi. Szukam kogoś, kto chce być. Pamiętaj o tym.