Ukrywał tabletki na powiększenie penisa.

 mężczyzna nie kończący szybko

Schował buteleczkę na dnie szuflady, pod starymi skarpetkami i nieaktualnymi rachunkami. Tabletki były małe, białe, w niepozornym opakowaniu bez krzyczących napisów. Kupił je przez internet po kilku nocach czytania opinii i oglądania filmików, na których faceci opowiadali o stopniowych zmianach. Nie spodziewał się cudów. Chciał tylko sprawdzić. Brał je rano ukradkiem żeby żona nie widziała. Minęły trzy tygodnie. Nic dramatycznego się nie działo, ale czasem, stojąc nago przed lustrem, miał wrażenie, że wygląda nieco pełniej, solidniej. Tego wieczoru wróciła wcześniej z pracy. Zastała go w sypialni, właśnie gdy poprawiał ręcznik na biodrach po prysznicu. Uśmiechnęła się, podeszła i pocałowała go w szyję. Ręcznik zsunął się trochę niżej. Spojrzała w dół i uniosła brwi. – Coś ty robił ostatnio? – zapytała półżartem, ale w głosie miała wyraźną ciekawość. Poczuł lekkie napięcie w żołądku. Nie odpowiedział od razu, usiadła na brzegu łóżka i pociągnęła go bliżej. Ręcznik spadł całkowicie. Jej dłoń objęła go bez pośpiechu, badając. Palce przesunęły się wzdłuż, oceniając. – Wygląda… inaczej – powiedziała cicho. – Grubszy i dłuższy. – Pokazuj, co chowasz. Poszedł do szuflady, wyjął buteleczkę i położył ją na szafce nocnej. Ania wzięła opakowanie, przeczytała etykietę – tabletki na powiększenie penisa, zaśmiała się cicho. – Serio? – zapytała, ale nie było w tym kpiny. Raczej rozbawienia i czegoś cieplejszego. – I bierzesz to potajemnie? Kiwnął głową. Odłożyła buteleczkę, wstała i zaczęła się rozbierać. Robiła to powoli, patrząc na niego. Kiedy została naga, podeszła, objęła go za szyję i pocałowała głęboko. Jej dłoń znowu powędrowała w dół, ściskając mocniej, sprawdzając. – Podoba mi się – szepnęła mu w usta. Pchnęła go delikatnie na łóżko. Usiadła okrakiem, potrarła się o niego kilka razy, aż oboje byli już całkowicie gotowi. Potem uniosła biodra i powoli opuściła się na niego. Weszła głęboko, z głośniejszym niż zwykle westchnieniem, czuła znacznie lepsze wypełnienie – hmmmmm ciekawe, interesujące doświadczenie było to dla niej. Złapał ją za biodra. Czuł różnicę – ciaśniej, pełniej, intensywniej. – Faktycznie coś jest jakby lepiej teraz, nie czuję luzu – powiedziała między oddechami. Uniósł się naprzeciwko niej, dopasowując rytm. Jedną ręką trzymał jej biodro, drugą gładził pierś, kciukiem drażniąc sutek, pochyliła się, opierając dłonie o jego klatkę, i przyspieszyła. Jej włosy opadały mu na twarz, oddech stawał się urywany. Kiedy doszła, zacisnęła się wokół niego mocno, z cichym krzykiem przytulonym do jego szyi. On przeczekał jej drżenie, a potem kilkoma głębszymi pchnięciami dołączył. Wypełnił ją po sam brzeg aż się ulało co nieco, trzymając mocno za pośladki, aż fala opadła. Żona została na nim jeszcze chwilę, oddychając ciężko. Potem powoli się uniosła i położyła obok, z ręką rzuconą na jego brzuch. Sięgnęła po buteleczkę, pokręciła nią w palcach i uśmiechnęła się. – Następnym razem nie chowaj – powiedziała. – Wolę wiedzieć. I… kontynuuj. –-------------