Zawsze była raczej powściągliwa.. Wszystko zmieniło się pewnego zwyczajnego wtorku, gdy po kolejnej wizycie na siłowni fitness dostała od trenerki personalnej tabletki wspierające libido. Miały pomóc po długim okresie zmęczenia i spadku energii. Pierwsze dni minęły bez większych zmian. Dopiero pod koniec tygodnia poczuła, że coś w niej pęka. Wieczorem w barze usiadła przy stole z kilkoma nieznanymi jej kolegami – był trochę wcięta. Dotąd ledwo odzywała się poza obowiązkowymi uprzejmościami do mężczyzn. Tego dnia jednak patrzyła dłużej, uśmiechała się szerzej, a jej dłoń przypadkiem, a potem już nieprzypadkowo, spoczęła na ramieniu niejakiego Marka (osiedlowego lekkoducha). – Chodźmy na chwilę na powietrze – powiedziała cicho. Na tarasie pocałowała go bez ostrzeżenia, głęboko i pewnie. Marek był zaskoczony, ale nie protestował. Ona wróciła do środka jak gdyby nigdy nic, tylko jej oczy błyszczały inaczej. Kolejne dni przyniosły więcej takich momentów. W windzie przytrzymała przy sobie Tomasza dłużej, niż wymagała grzeczność. W kuchni biurowej nachyliła się nad biurkiem Pawła tak, że jej perfumy i ciepło ciała zrobiły swoje. Nie mówiła wprost, nie obiecywała niczego. Po prostu brała inicjatywę, dotykała, patrzyła, zapraszała wzrokiem. Mężczyźni, którzy wcześniej prawie jej nie zauważali, nagle zaczęli się o nią ocierać wzrokiem i szukać pretekstów do rozmowy. Zastanawiała się z jaką swobodą uwodzi mężczyzn czy to zasługa tych tabletek na libido czy po prostu uwolniła swoją psychikę od zahamowań. Wieczorem po kolejnym spotkaniu Kasia zaprosiła Marka do domu. Drzwi zamknęły się za nimi cicho. Rozebrała się bez pośpiechu, pewna siebie, a potem poprowadziła go do sypialni. Nie było w niej dawnej nieśmiałości. Brała to, czego chciała, mówiła, czego potrzebuje, i nie pozwalała na wahanie. Gdy później leżeli obok siebie, uśmiechnęła się lekko. Tabletki zrobiły swoje, ale prawdziwa zmiana leżała w tym, że po raz pierwszy od dawna pozwoliła sobie chcieć – i brać.