Męskość po maxormanie, oddała się.

 mężczyzna nie kończący szybko

Otworzyła drzwi do sypialni i stanęła w progu. On stał przy oknie, właśnie zdejmując ręcznik po prysznicu. Krople wody spływały mu jeszcze po plecach i udach, a on nawet nie zdążył się odwrócić. Kiedy usłyszał jej kroki, spojrzał przez ramię i uśmiechnął się spokojnie. Ona nie odpowiedziała uśmiechem. Jej wzrok zsunął się niżej, na jego ciało, i zatrzymał się. Zobaczyła go takiego, jakim był – całkowicie odsłoniętego, z wyraźną wielką męskością wtedy jeszcze nie wiedziała że to po maxormanie. Serce zabiło jej mocniej. Nie odwróciła wzroku. Stała i patrzyła jak wryta, a on nie zakrywał się, tylko powoli odwrócił się do niej całym ciałem, pozwalając, żeby zobaczyła wszystko. Złapał ten swój skarb i pomachał tak jak to robił jego kolega z dawnych lat dzieciństwa na podwórku. Ten kolega był naprawdę hojnie obdarzony i wszędzie chwalił się swoim sprzętem. Nie miał problemów z kobietami wszystkie do niego lgnęły jak do lepu. Wracając do naszej pary. Powietrze między nimi zgęstniało. On nie powiedział nic. Tylko patrzył na nią tym swoim spokojnym, ciepłym spojrzeniem, bawił się ptakiem jakby dawał jej czas. W końcu zrobiła krok do przodu, potem drugi. Ręcznik, który trzymała w dłoni, wypadł jej na podłogę. Podeszła bliżej, aż stanęła tuż przed nim. Jej dłoń uniosła się prawie sama i delikatnie musnęła jego pierś, potem brzuch, a na końcu, bardzo powoli, objęła to, co wcześniej tylko oglądała. Westchnął cicho, ale nie ruszył się. Pozwolił jej odkrywać. A ona poczuła, jak twardnieje jeszcze bardziej pod jej palcami i staje się jeszcze większy !!!. Spojrzała mu w oczy i zobaczyła w nich pytanie. Skinęła głową. On pochylił się i pocałował ją – najpierw lekko, potem głębiej. Jego ręce powędrowały na jej biodra, ściągając powoli koszulę nocną. Ania uniosła ramiona, pomagając mu. Kiedy została naga, przycisnął ją do siebie, skóra do skóry. Czuła jego męskość przyciśniętą do brzucha, gorącą i pulsującą. Pocałunki stały się wolniejsze, bardziej uważne. Marek uniósł ją lekko i położył na łóżku. Położył się obok, nie na niej, i gładził jej ciało dłońmi – piersi, brzuch, wewnętrzne strony ud. Ania rozchyliła nogi sama, bez słowa. On wszedł w nią powoli, patrząc jej w oczy przez cały czas. Kiedy był już głęboko, zatrzymał się na chwilę, dając jej czas, żeby przyzwyczaiła się do uczucia pełności jakiej nigdy w życiu nie zaznała. Kiedy doszła, zrobiła to cicho, z głową odchyloną do tyłu i dłońmi mocno splecionymi z jego. Poczekał, aż jej ciało przestanie drżeć, a potem kilka głębszych ruchów wystarczyło, żeby dołączył do niej. Pozostał w niej jeszcze chwilę, oddychając ciężko, całując jej spocone czoło. Potem powoli się wysunął i położył obok, przyciągając ją do siebie. Wtuliła twarz w jego szyję. Jej dłoń spoczęła na jego brzuchu, a potem znowu, jakby nie mogła się powstrzymać, objęła to, co przed chwilą było w niej. Marek uśmiechnął się w ciemności i pocałował ją w skroń. Pomyślał wtedy spokojnie już bez napięcia jakie w nim drzemało o tym że to dzięki maxorman i że warto było się przemęczyć to kilka miesięcy właśnie dla takich chwil rozkoszy. Leżeli tak długo, w ciszy, tylko z oddechami i lekkim szelestem pościeli. Myślała o tej chwili, kiedy stanęła w drzwiach i zobaczyła jego męskość w pełnej okazałości. O tym, jak naturalnie, bez wahania, oddała się temu, co poczuła. Nie było w tym nic wymuszonego. Była tylko chęć, spojrzenie i ciało, które odpowiedziało na ciało.